Dzień Ojca – pamięci najważniejszego autorytetu w moim życiu

Ojciec się nie boi.
Już on będzie wiedział, co robić, on się z tym strasznym rozprawi,
to jego rzecz.
On się na pewno nie boi.
Bo gdyby i on się bał, jakże można by znieść noc i ciemność.
Musi być ten ktoś jeden, kto się nie boi, kto może osłonić przed ciemnością,
w której jest wszystko straszne i niepojęte, przed całą nocą świata.

— Zofia Nałkowska, Granica

Śmierć Ojca… Są takie rany, których żaden czas nigdy nie zaleczy.

Minęło już prawie 2 lata a tęsknota za wspólnymi rozmowami i śmiechem nie ustaje ale każdego dnia narasta.
A im człowiek starszy, tym bardziej docenia każdą mądrość życiową jaką od Niego posiadł.
Wspomnienia zaś straconych dni, na jakichś mało istotnych gniewach czy braku czasu dla siebie coraz boleśniejsze są.

Ech… Gdyby tak można było raz jeszcze porozmawiać. Tym razem już jak ojciec z ojcem, a zarazem jak syn z ojcem.

Tyle niewypowiedzianych słów utknęło gdzieś w gęstej mgle milczenia…

Dobrze, że choć zdjęcia są.
Miło, że choć one Dzień Ojca tym zamrożonym w czasie obrazkiem z pięknej przeszłości ubarwić mogą i pocieszenia choć ociupinkę dać.