Album Kielczan

Dzisiaj Justynka dość niespodziewanie wygrała taki oto album z reprodukcjami starych zdjęć. Na pozór wydawać się może on cenny głównie dla osób których rodziny zostały w nich uwiecznione.

Mnie jednak na swój sposób także bardzo on poruszył. Bo co prawda choć nie znałem nikogo z tamże zamieszczonych to oglądanie tych twarzy wywoływało we mnie całą masę domysłów i nostalgii. Jak dalej po tamtej chwili, gdy klisze aparatów zamroziły na wieki ich widok potoczyły się ich losy? Jakimi problemami żyli wtedy? Jakie radości mieli? Czym na co dzień zajmowali się w czasach gdy nie było Internetu, TV czy choćby radia? Czy ktoś z nich pomyślał choć przez ułamek sekundy, że około wiek później zupełnie obcy im facet myślami swymi tak blisko nich będzie.

I to jest ta niesamowita siła i magia fotografii! Bo choć wszyscy tam pokazani dawno już są na innym świecie, to my jeszcze żyjący choć przez chwilę możemy poczuć się im bliscy, przez chwilę „stanąć przy nich”. Kto wie… Nie wykluczone, że za kolejne 100 lat inny koleś nie mający pojęcia zupełnie o nas podobnie jak ja teraz zastanawiał się będzie czym żyliśmy my – robiąc zdjęcia sobie czy też choćby pisząc to… Ciekawe w jakie to rzeczy będzie wtedy świat bogatszy (albo na swój sposób biedniejszy) których teraz nie mamy? I czy podobnie działać będą one jak nasza technika, która choć na pozór zbliżyła ludzkość do siebie, to chyba jednak jednostki i rodzinny od siebie oddaliła…