Refleksje

Dzień Ojca – pamięci najważniejszego autorytetu w moim życiu

Ojciec się nie boi.
Już on będzie wiedział, co robić, on się z tym strasznym rozprawi,
to jego rzecz.
On się na pewno nie boi.
Bo gdyby i on się bał, jakże można by znieść noc i ciemność.
Musi być ten ktoś jeden, kto się nie boi, kto może osłonić przed ciemnością,
w której jest wszystko straszne i niepojęte, przed całą nocą świata.

— Zofia Nałkowska, Granica

Śmierć Ojca… Są takie rany, których żaden czas nigdy nie zaleczy.

Minęło już prawie 2 lata a tęsknota za wspólnymi rozmowami i śmiechem nie ustaje ale każdego dnia narasta.
A im człowiek starszy, tym bardziej docenia każdą mądrość życiową jaką od Niego posiadł.
Wspomnienia zaś straconych dni, na jakichś mało istotnych gniewach czy braku czasu dla siebie coraz boleśniejsze są.

Ech… Gdyby tak można było raz jeszcze porozmawiać. Tym razem już jak ojciec z ojcem, a zarazem jak syn z ojcem.

Tyle niewypowiedzianych słów utknęło gdzieś w gęstej mgle milczenia…

Dobrze, że choć zdjęcia są.
Miło, że choć one Dzień Ojca tym zamrożonym w czasie obrazkiem z pięknej przeszłości ubarwić mogą i pocieszenia choć ociupinkę dać.

Dzień Matki – pamiętasz?

(…) aby dziecko było szczęśliwe, szczęśliwa musi być matka.

— Katarzyna Grochola, Zielone drzwi

To jest tak: najpierw kochasz swoją matkę i gdy ona niejasno ci wspomni,
że kiedyś odejdzie na zawsze, to wtedy płaczesz i wołasz:
„Nie, mamo! Mamusiu! Ja nie chcę! Wolę umrzeć z tobą!”.

Potem dorastasz, życie wydaje ci się coraz ciekawsze, zbyt ciekawe, by odchodzić dobrowolnie.
Myślisz: „Kocham ją, ale ona umrze przede mną”.
I już tylko przyrzekasz, że nigdy jej nie porzucisz.
Ale czas płynie i ona coraz mniej przypomina siebie.
W twojej miłości jest coraz więcej zniecierpliwienia, a czasem wstrętu,
bo ona robi się niedołężna, musisz ją pielęgnować, myć.
Jej niedołężność wydaje ci się obrzydliwa i marzysz o tym, by jej nie widzieć.

Zaczynasz rozglądać się za TAKIM domem i mówisz sobie, że to dla jej dobra.
Będzie tam miała fachową opiekę, pielęgniarkę i lekarza na zawołanie,
inne staruszki do towarzystwa… a z resztą ona już nie zawsze cie rozpoznaje,
może nawet jest jej obojętne, czy to ty, czy ktoś obcy.

Więc się jej pozbywasz.

Początkowo odwiedzasz ją codziennie, potem raz w tygodniu, raz w miesiącu,
później już tylko w dni świąteczne, a potem najwyżej na Boże Narodzenie lub na Wielkanoc…
(…) potem odwiedzasz ją raz w roku lub tylko telefonujesz i pytasz, czy jeszcze żyje.

Ona, mamusia, dla której chciało się umrzeć, gdy było się dzieckiem.

Dorota Terakowska – Ono


Dawne listy i… potępienie e-maila

listy_DSC_8906

Parafrazując jedną z moich ulubionych piosenek mógłbym powiedzieć, że
„Internet killed letters stars”.

Jest już ponad godzinka po północy i niespodziewanie wpadły mi w ręce listy jakie kiedyś dostawałem ale i pisałem – do… ale i od… kobiet różnych. Masa jest tych listów – chyba setki!
I wnet jakby to powiedział jeden z idolów w tychże listach szczególnie obecnej młodości mojej do głowy przyszły mi te słowa:

„Nigdy nie będzie takiego lata
Słońce nie będzie nigdy już tak cudnie wschodzić i zachodzić
Księżyc nie będzie tak pięknie wisiał […]
Nigdy nie będziesz dla mnie miła taka […]
Nigdy Bóg nie będzie tak blisko
Tak czuły i dobry…”

Na pohybel więc elektronicznym szybkim kontaktom napiszę w przerwie wertowania tych na papierze utrwalonych dawnych słów i sentymentów tak:

„e-mail”

między parą bliskich sobie ludzi jest oziębły,
e-mail nie pachnie już jego nadawcą,
zbyt szybko dochodzi, psuje napięcie
budowane kiedyś dniami oczekiwania,
listonosza sprowadził jedynie do roli faceta
co urzędowe oficjalne pisma i rachunki znosi,

e-mail aż tak nie cieszy, gdy się go posiądzie,
bo jest jak zbyt szybka i łatwo dostępna kobieta…
nie wyczekana i upragniona, lecz wzięta już po paru
minutach od słów swoich w przestrzeń
pomiędzy dwoma osobami rzuconych,

w e-mailu nie prześlesz zasuszonego płatka kwiatu,
kropla łzy twojej nad nim w smutku wylewanej
nie rozmaże atramentu pióra wiecznego
jakim z namaszczeniem kaligrafowałeś emocje swe,
i nawet najlepszy animowany emotikon
nigdy tej plamy nie będzie namiastką

Kolekcje wspomnień

gorki_czarnow

Kolekcjonuję wspomnienia zapamiętale,
wciąż nowe nadaję im znaczenia.
Jak w młodości swej kolorowe znaczki.
Przyklejam je do widokówek z przeszłości
oblizując je i się – gdy smak ich powraca.
Muzyką je barwię bez której cisza mogłaby
śmiertelną być. Jak w wehikuł czasu wsiadam
weń, co zabiera mnie w piękne podróże
dla innych niedostępne, choć innymi wypełnione.
Staram się upilnować historii życia mojego
zapisanej w głowie. Lecz ona ewoluuje
zuchwale bez mojego świadomego udziału.
I pomimo, że materiał na jakim zapisana jest
rwie się i strzępi, to strzępki tej pamięci
nie płowieją wcale lecz właśnie nabierają barw
cieplejszych, słoneczniejszych i jakby żywszych.
Choć żywych osób w nich już coraz to mniej i mniej…

Myśli różne tuż po urodzinach Chrystusa – zdjęcie ostatniego tygodnia 2014 roku.

swieta_0442

W najcudowniejsze rzeczy trzeba wierzyć, żeby móc je zobaczyć.
W latające renifery i anioły.
W pokój na ziemi, dobrą wolę, nadzieję i radość.
One są prawdziwe, ponieważ ich istnienie można sobie wyobrazić.
Boże Narodzenie to nie jest data w kalendarzu,
to jest stan świadomości.

— Robert Fulghum, Oo! kilka uwag na temat życia po obu stronach drzwi lodówki

Dogasający jeszcze czas Świąt. Czas dojadania nadmiaru potraw przygotowanych na te dni, przejmowania się ich zbytnim odłożeniem się w obwodach różnych partii ciała – tak często nieporównywalnie dłużej wywalczanych uciążliwymi dietami i męczącymi ćwiczeniami. Teraz zaś zaprzepaszczanych tak łatwo na własne życzenie.

Czytaj więcej»

Post-mortem – zdjęcie 47 tygodnia, 2014 roku

post-mortem_DSC_3102

Czerpiąc radość z pokonywania codziennych trudności
ludzie zapominają o nieuchronności śmierci.

— Sun Zi

23 listopada miałem okazję udać się na bardzo ciekawe wydarzenie organizowane przez Jakuba z www.tymrazem.pl. Był to IX już z kolei spacer z cyklu „Tym razem Kielce”, którego trasą był tym razem zespół starych cmentarzy przy ul. Ściegiennego.
Miejsce o tyle bliskie mi niestety, że od ubiegłego roku spoczywa tam m.in. mój nieodżałowany tata, po śmierci którego nie sposób już niczym pustki w sercu swoim zapełnić…
Ale w tym wpisie nie będzie o tym.

Czytaj więcej»

Historia jednego ptaka – zdjęcie 46 tygodnia, 2014 roku

ptak_DSC_3133

Wystarczy zmienić punkt widzenia,
a perspektywa ulega całkowitemu przewartościowaniu.

— Jodi Picoult, W imię miłości

Czytaj więcej»

R.I.P. Sam Poly – zdjęcie 44 tygodnia, 2014 roku

sam_poly_DSC_2334

Najokrutniejszym żartem Stwórcy jest to,
że nie daje nam żadnego znaku, ile ma się jeszcze życia przed sobą.
Niektórzy oczywiście domyślają się tego, ale się oszukują;
inni nie mając o tym najmniejszego pojęcia
marnotrawią cenne minuty.
Niech Bóg nam wybaczy to marnotrawstwo,
jako że i my musimy wybaczyć Mu naszą w tym względzie niewiedzę.

— Silvina Bullrich

Święto Zmarłych. Czas wspominania bliskich, którzy odeszli. Tych, po których pustki a nawet wyrwy w sercu już niczym nigdy nie zdołamy wypełnić do końca.
Ale to także czas zadumy właśnie nad czasem życia, nad jego skończonością i nieprzewidywalnością…

W tym wpisie jednak pamięć moja pójdzie w nieco innym kierunku.

Czytaj więcej»

Mozaika betonowego smutku – zdjęcie 43 tygodnia, 2014 roku

domy_z_betonu_DSC_6236

W domach z betonu nie ma wolnej miłości,
są stosunki małżeńskie oraz akty nierządne,
Casanova tu u nas nie gości…

— Andrzej Jakubowicz

Czytaj więcej»

Zapisek roszczeniowy – „Jestem tu chwilę, więc muszę zdążyć…”

muszę zdążyć
Nim już i ja zupełnie przeminę dla świata tego
Muszę jeszcze zrozumieć sens przedśmiertnego cierpienia taty mojego
Muszę też poczuć raz jeszcze, tak leżąc na łące pachnącej
jak poezja mnie niesie przez lato ku beztrosce kojącej

Czytaj więcej»

Run fast Z.Z, life escapes!

indie_DSC_2728
Zobacz rzeczy i miejsca najdziwniejsze, najpiękniejsze
przeleć tysiące kilometrów, przejedź setki, przebiegnij dziesiątki…
Odkryj rzeczy ukryte za górami, murami i wewnątrz pomieszczeń,
i nie bój się niebezpieczeństwa a miej odwagę, aby zbliżyć się do niego,
po to by zobaczyć i być zaskoczonym!

Kieleckie Inaczej 2013

zetzet_lustro2
No cóż. Tegoroczne „Kieleckie Inaczej” kojarzy mi się jedynie niestety ze zbitką słów „kochający inaczej”. Teoretycznie jednak powinienem się ciszyć – w końcu po tym jak nasze prace kwalifikowały się do wystawy w edycjach z roku 2010 i 2012, teraz doczekaliśmy się oficjalnego wyróżnienia oraz nagrody za głosowanie internautów na FB.

Tymczasem jednak sukces ten cieszy raczej mizernie. Powodów jest kilka…

Czytaj więcej»

Miłość…

Miłość

Kiedyś pewnie przyjdzie czas, że moje córeczki zechcą opuścić rodzinny dom i swoje życie u boku mężczyzn swoich spędzić. Chciałbym, aby mogły wtedy szczerze na poniższe słowa odpowiedzieć sobie…

Pomyśl szczerze – czy naprawdę kochasz?
Bo musi być w Was namiętność i magia! Fantazja i szaleństwo!
Musisz oszaleć z miłości! Lewitować w miłosnym uniesieniu!
Być nieprzytomnie szczęśliwy i nie wahać się przynajmniej dać sobie szansy na to!
Śpiewać a wręcz piać w ekstazie z zachwytu i tańczyć radośnie i bez opamiętania jak Derwisz.
Ma cię zwalać z nóg!
Miłość to pasja, obsesja ale i męki tęsknoty!
Stań na głowie, pokochaj kogoś na zabój, jak szalony i niech ta osoba odwzajemni Twoje uczucie!

Czytaj więcej»

Warsztaty fotograficzne z… bezdomności.

bezdomni_DSC_3881kolor

W dniach 5-6 kwietnia mieliśmy przyjemność uczestniczyć z Justynką w warsztatach organizowanych razem z wystawą zdjęć z konkursu BZ WBK PRESS FOTO 2013.

Dyplom BZWBK PRESS FOTOTreść zajęć pozostawiła nam niestety pewien niedosyt. Możliwe jednak, że założyliśmy pochopnie, iż słowo „warsztaty” wiąże się mocniej z aktywnym nauczaniem przez prowadzącego je…
Tymczasem zaś okazały się one bardziej miłą okazją do luźnych pogadanek na temat fotografii prasowej.

Czytaj więcej»

Vanitas vanitatum et omnia vanitas

Uwaga! Jeśli sobie nie chcesz psuć humoru dalej nie czytaj, ten wpis wesoły nie jest.

Valdemar Baldhead

Dlaczego wszystko, co sprawia nam radość, wszystko, czemu przypisujemy urok piękna, wszystko, co odziewamy w szatę ideału, kończy się czymś brudnym, głupim, nędznym lub śmierdzącym, dlaczego nietrwałość jest cechą absolutu, a wzniosłość i triumf nie są jego finałem? Miłość kona w znudzeniu, upodleniu lub zazdrości, dobroć w spektakularnych filantropiach, książka w składzie makulatury, poezja w ocenach szkolnych belfrów, konie wyścigowe w jatkach rzeźników, sława w megalomanii, wiedza w pysze, cacka na śmietniku…

Marność dopada mnie za często! A przecież nawet 40-stki jeszcze nie dożyłem…

Czytaj więcej»
Strona 1 z 212